Widzisz wiadomości wyszukane dla słów: największa aglomeracja Stanów Zjednoczonych





Temat: Villa Park ..... nowe mieszkania w Brzegu
A tu przestroga dla kupujących mieszkania w Brzegu za 3500 zł za metr (szczególnie w starym budownictwie).
CNN informuje, że w początku przyszłego roku ceny domów w niektórych miastach Stanów Zjednoczonych mogą być niższe nawet o 20 procent niż teraz. Średnio ceny obniżą się w tym kraju o 13 procent. 80 z 381 aglomeracji zanotuje dwucyfrowy spadek cen. Najgorzej wypadną stany Kalifornia i Floryda. Największe spadki dotkną miasta Punta Gorda na Florydzie, gdzie w połowie przyszłego roku domy będą tańsze o 35,3 procent (nie uwzględniając inflacji) od rekordu w lecie 2006 roku. Ceny w stosunku do Berlina już są w Brzegu wyższe o ponad 20%, a gdzie nam do Berlina.
źródło http://finanse.interia.pl...sa=1#skipAdnews
Obecnie 80 mil od Nowego Yorku (New Britain) mieszkania i domy można kupić w cenach porównywalnych do tych z Brzegu.



Temat: "Lokalizacja" settingow
Wiecie, mnie zastanawia cały czas to gadanie, że "Polska jest za małym krajem na cośtamcośtam"

Oto trochę liczb:

Polska - 304,465 km kw.
Colorado - 269,837 km kw.
Nowa Anglia (stany: Connecticut, Maine, Massachusetts, New Hampshire, Rhode Island, Vermont) - 181,440 km kw.
Luizjana 134,382 km kw.
Illinois - 149,998 km kw.

Warszawa - 517.9 km kw, liczba mieszkańców miasta 1,690,821 aglomeracji 2,870,000
Katowice - 164.6 km kw, liczba mieszkańców miasta 315,123 aglomeracji 3,487,000 (cały GOP)
Kraków - 326,80 km kw, liczba mieszkańców miasta 757 957 aglomeracji 1,400,000
Denver - 397.2 km kw, liczba mieszkańców miasta 556,835 aglomeracji 2,830,000.
Boston - 125.4 km kw, liczba mieszkańców miasta 589,141 aglomeracji 5,800,000.
Nowy Orlean - 467.6 km kw liczba mieszkańców miasta 484,674 aglomeracji 1,337,726
Chicago - 588.3 km kw, liczba mieszkańców miasta 2,862,244 aglomeracji 9,750,000

Przypominam, że Chicago to III największe miasto Stanów Zjednoczonych. Gdyby wychodzić z założenia, że tylko w miastach porównywalnych do Chicago lub większych można grać w crossovery, to pozostał by nam Nowy Jork, Los Angeles i mniejsze od Chicago Houston. Piąta byłaby Filadelfia (330.3 km kw liczba mieszkańców miasta 1,470,151 aglomeracja 5,751,803), mniejsza już od Warszawy choć o sporym zaludnieniu aglomeracji (zaludnienie porównywalne z zaludnieniem woj. mazowieckiego, 5,136,000).

Dla porównania, odpowiednikiem w USA Katowic byłby Pittsburgh, o liczbie mieszkańców 334,563 i aglomeracji 2,358,695, (a więc mniejszej od GOPu) do niedawna centrum przemysłu stalowego Stanów.

Na uwagę zwraca Nowy Orlean (dane sprzed Katriny) - który jak na terytorium łowieckie wampirów nie jest zbyt wielkim ośrodkiem miejskim (mniejszy od Krakowa i aglomeracji).

Poza tym, jeśli chodzi o ilość miejscowych smaczków, to wielowiekowa historia Warszawy, Gdańska, Krakowa czy GOPu (nie wspominając o innych miastach) z pewnością obfituje w zdecydowanie większą ilość potencjalnych smaczków i zahaczek od dowolnego miasta w Stanach.

Moje wnioski?

Na terenie Polski można prowadzić crossovera bez obawy, że setting będzie "śmieszny", nie wspominając już o settingach homogenicznych. Można trochę obciąć liczbę nadnaturali, ale nadal pozostanie ona wysoka.





Temat: Spolszczanie nazw
Pewnie dlatego tak się utarło, że oba te miasta (Anderlecht i Brondby) leżą na przedmieściach wielkich miast i wchodzą w skład ich aglomeracji.

Mnie więcej coś w stylu miast: Ząbki, Marki, Otwock itp.
Każdy w Polsce wie, że to osobne miasta leżące tuż pod Warszawą wchodzące w skład tzw. "wielkiej Warszawy". Natomiast dla obcokrajowców mogą to być dzielnice Warszawy.
Tam taka praktyka jest częściej stosowana, a często granice pomiędzy kolejnymi miastami przylegającymi do stolic są znacznie mniej wyraźne (tak jak u nas na Śląsku). Zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych często za miasto jest uznawana cała aglomeracja, np. powszechnie sądzi się, że Nowy Jork jest jednym z największych miast świata, skupiającym około 20 mln ludzi.

Tymczasem w samym Nowym Jorku żyje około 7-8 milionów ludzi, reszta w przyległych kilkudziesięciu miastach na obszarze trzech stanów, które tworzą razem wielką metropolię.

Podobnie ma się sprawa z Los Angeles - samo miasto ma ponad 3 miliony mieszkańców, a aglomeracja już 12 milionów. W skład tej aglomeracji wchodzą takie miasta, jak: Hollywood, Santa Monica, Inglewood, Anaheim czy Long Beach - w powszechnym mniemaniu uważane za dzielnice LA, są w rzeczywistości odrębnymi miastami.

Poza tym prawdopodobnie stadiony na których grają Anderlecht i Brondby, znajdują się w samych stolicach.
Podobnie jak u nas ma miejsce sytuacja z klubem Ruch Radzionków. Wszyscy wiemy, że to klub z Radzionkowa, a jednak swoje mecze rozgrywa na stadionie, który znajduje się w administracyjnych granicach Bytomia. Stało się tak w wyniku przyłączania/odłączania dzielnic i zmian administracyjnych na przestrzeni lat.

Ale nikt u nas jednak nie mówi, że gra Ruch Radzionków Bytom, czy Ruch Bytom.




Temat: Astronomiczne wiadomości z Internetu
4 mld ludzi nie widzi gwieździstego nieba

Aż 4,5 miliarda ludzi na świecie nie może zobaczyć nocami czarnego, usianego gwiazdami nieba. Przyczyną jest oczywiście zanieczyszczenie świetlne, czyli charakterystyczna pomarańczowa łuna unosząca się nad miastami, która osłabia czerń nieba. To efekt nadmiernego używania energii elektrycznej, począwszy od lamp ulicznych po tablice reklamowe. W największych metropoliach, gdzie ludzie od młodości po starość niemal nie ruszają się z miejsca, miliony ludzi nigdy nie widziało gwiazd. Według najnowszych badań naukowych szacuje się, że ten problem dotyczy aż 2/3 ludzkości, co jest bardzo poważną liczbą. Od lat 80. ubiegłego stulecia z jeszcze gwałtowniejszych rozwojem przemysłowym, zanieczyszczenie świetlne powiększa się w sposób dramatyczny. Każdego dnia w miastach pojawiają się nowe neony, podświetlane są wciąż to nowe historyczne budynki, zwiększa się też liczba samochodów. Miasta pogrążają się w smogu, czyli toksycznej mgiełce, która sprawia, że światło odbija się od warstwy zanieczyszczeń i powraca na powierzchnię ziemi. Tworzy się wyspa świetlna, bardzo podobna do tej znanej nam z efektu cieplarnianego. W największych miastach świata, takich jak Meksyk, Tokio, Nowy Jork, Pekin, Hongkong czy Moskwa, gwiazd na niebie nie można zobaczyć przez cały rok. W mniejszych miastach zobaczenie obiektów na niebie możliwe jest tylko przez kilka, kilkanaście dni w roku, oczywiście tylko wtedy, kiedy na niebie nie ma chmur. W Polsce najbardziej zanieczyszczona światłem jest Aglomeracja Katowicka. Problem z dostrzeżeniem wszystkich gwiazd mają zwłaszcza mieszkańcy całej południowej i środkowej części naszego kraju. Najmniej zanieczyszczone świetlnie są dzielnice wschodnie, a zwłaszcza północny wschód. W skali całej Europy najgorzej jest w Krajach Beneluksu, na zachodzie Niemiec, północy Włoch oraz w Anglii. Najłatwiej dostrzec gwiazdy na północy Skandynawii oraz na wschodzie kontynentu. W skali całego świata gwiazd nie można zobaczyć szczególnie w całej wschodniej części Stanów Zjednoczonych, w Europie i w rejonie Japonii, która jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych światłem krajów na naszej planecie. Naukowcy podkreślają, że głównym problemem jest coraz większy brak kontaktu człowieka z naturalnym środowiskiem, zwłaszcza dzieci, co zmienia nasz styl i jakość życia.

Źródło: http://www.twojapogoda.pl/



Temat: Konkurs - LIGA GEOGRAFICZNA II
LIGA GEOGRAFICZNA II - 1 KOLEJKA - 29.03.2008

UWAGA! ODPOWIEDZI PRZESYŁAMY TYLKO NA PW (skrzynkę prywatnych wiadomości) - NIE ZAMIESZCZAMY W WĄTKU!

1. Dzisiaj w nocy nastąpi zmiana czasu. Wpisz właściwe odpowiedzi (z podanych w nawiasach).

a. Dzisiaj w nocy będziemy spać o godzinę .......... (dłużej/krócej)
b. Czas zostanie przesunięty z godziny drugiej na godzinę .......... (pierwszą/trzecią)
c. Jutro rano w Polsce będzie obowiązywał czas .......... (środkowoeuropejski/wschodnioeuropejski)

2. Których z wymienionych poniżej zwierząt nie spotkamy na afrykańskiej sawannie?

łosi / lwów / nosorożców / skunksów / tygrysów / żyraf

3. Która z wymienionych poniżej skał może powstać w czasie erupcji wulkanu i zastygania lawy?

marmur / piaskowiec / bazalt / wapień

4. Wpisz nazwę największej rzeki uchodzącej do podanego morza.

Morze Czarne -
Morze Północne -
Morze Śródziemne -

5. Uszereguj według wieku powstania - od utworu najmłodszego do najstarszego.

węgiel brunatny / węgiel kamienny / torf

6. Na podstawie przedstawionych informacji podaj nazwę państwa.

- jest mniejsze od Polski o ok. 50 tys. km kwadratowych;
- ma ponad 10 razy mniej ludności niż nasz kraj;
- znajdują się tam góry o wysokości ponad 3000 m n.p.m.
- na jego obszarze występują gejzery;
- z jego obszaru można obserwować gwiazdozbiór Krzyża Południa.

7. Wpisz właściwe odpowiedzi (z podanych w nawiasach).

a. Chmury Cumulonimbus najczęściej towarzyszą przejściu frontu .......... (ciepłego/zimnego)
b. Są to chmury o budowie .......... (pionowej/poziomej)
c. Często towarzyszą im intensywne opady deszczu, a czasami opady .......... (gradu/mżawki)

8. Na której z wymienionych poniżej wysp nie ma aktywnych wulkanów?

Jawa / Sycylia / Islandia / Kuba / Hawaii

9. Do nazw państw dopisz nazwy obowiązujących na ich terenie walut.

Brazylia -
Indie -
Japonia -
Niemcy -
Stany Zjednoczone -
Wielka Brytania -

10. Dwa bardzo duże miasta (aglomeracje o światowym znaczeniu) położone są na skraju uskoku San Andreas, ale po jego przeciwległych stronach. Obecnie znajdują się około 500 km od siebie. Ruch płyt tektonicznych, niemal równoległy do uskoku powoduje, że za około 25-30 mln lat powinny znaleźć się naprzeciw siebie (przynajmniej o ile zostanie zachowane obecne, średnie tempo przemieszczania się płyt). Podaj nazwy tych miast.

UWAGA! ODPOWIEDZI PRZESYŁAMY TYLKO NA PW (skrzynkę prywatnych wiadomości) - NIE ZAMIESZCZAMY W WĄTKU!



Temat: Nieruchomości
Andrzej Aumiller: Plan przyspieszenia

Przygotowywany w resorcie budownictwa projekt nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym przyspieszy realizację planów miejscowych - powiedział w środę PAP minister budownictwa Andrzej Aumiller.

"Trzy lata powinno wystarczyć, by Polska była pokryta planami miejscowymi" - dodał.

"Projekt ustala, czym jest cel publiczny. Jeżeli cel publiczny wskazuje, że na własności prywatnej trzeba wybudować szpital, to nastąpi wykup tej nieruchomości za godziwą, rynkową cenę, liczoną przez niezależnych audytorów" - wyjaśnił Aumiller.

Minister podkreślił, że przez dwa lata od wejścia w życie nowych rozwiązań, inwestor będzie mógł uzyskać pozwolenie na budowę pomimo braku planu miejscowego na danym terenie. "Proponujemy okres przejściowy od dwóch do trzech lat" - powiedział.

Poinformował, że projekt nowelizacji ustawy powinien trafić w lipcu do Komitetu Stałego Rady Ministrów.

Aumiller uczestniczył w środę w Warszawie w międzynarodowym sympozjum Central Europe Meeting Point. Bierze w nim udział ponad 200 największych firm z branży nieruchomości, budownictwa oraz infrastruktury z Hiszpanii i Polski. Obecne są również firmy m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji czy Ukrainy.

Dyrektor Polskiego Związku Firm Deweloperskich Jacek Bielecki powiedział PAP, że w Hiszpanii powstaje 600 tys. mieszkań rocznie, podczas gdy w Polsce przybywa ich w tym samym okresie ok. 115 tys. "Hiszpanie w ciągu ostatnich dwóch lat potrafili zwiększyć inwestycje w budowę mieszkań dwukrotnie - z 300 tys. mieszkań rocznie do 600 tys. Nie wydaje się, żeby w Polsce było to możliwe" - powiedział.

Wyjaśnił, że w odróżnieniu od Polski, w Hiszpanii nie brakuje planów zagospodarowania przestrzennego.

"Polska jest pokryta w kilkunastu procentach planami przestrzennymi. Duże aglomeracje, na przykład Kraków, posiadają tylko 5 proc. takich planów. To jest ta podstawowa różnica, która w Hiszpanii pozwala budować dowolną liczbę mieszkań, na które jest zapotrzebowanie, a w Polsce przez cały czas podaż nie może nadążyć za popytem" - powiedział Bielecki.

Dodał, że hiszpańskie prawo budowlane jest znacznie prostsze od polskiego. "W Hiszpanii wielokrotnie szybciej uzyskuje się pozwolenie na budowę" - powiedział. Przypomniał, że w Polsce trzeba czekać na taką decyzję rok, a nawet dłużej

PAP



Temat: Newsy 2008
[WROCŁAW]

Siemens otwiera we Wrocławiu nową firmę

Maciej Nowaczyk 2008-06-12, ostatnia aktualizacja 2008-06-12 20:19

Cinterion Wireless Modules należący do koncernu Siemens, jednego z największych potentatów branży IT, zdecydował się otworzyć we Wrocławiu centrum badawczo-rozwojowe. Zatrudni co najmniej 120 osób.

Cinterion Wireless Modules specjalizuje się w bezprzewodowej komunikacji M2M (machine to machine). Obecnie jest światowym liderem tego segmentu rynku IT. Firma zatrudnia ok. 450 pracowników na całym świecie, a jej obrót to 250 milionów euro. Centrala mieści się w Monachium. Cztery oddziały otworzyła w Stanach Zjednoczonych, Brazylii, Niemczech i Chinach.

Wrocławska siedziba firmy będzie drugą co do wielkości po niemieckiej. Pracę już znalazło 60 osób, w kolejnych miesiącach planowane jest podwojenie tej liczby. To oferta głównie dla informatyków z dobrą znajomością języków obcych.

- W przyszłości wrocławska siedziba firmy może stać się centralą koordynującą biznes koncernu na wschód od Polski - mówi Tomasz Gondek z Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej. - To niezwykle ważna inwestycja dla Wrocławia. W firmie rozwijane są najnowsze przyszłościowe technologie dające możliwość stworzenia atrakcyjnych miejsc pracy. Tym bardziej że we Wrocławiu obok siedziby firmy powstanie również niezwykle prestiżowe centrum badawczo-rozwojowe.

Firmą we Wrocławiu kierują Krzysztof Kuliński i Małgorzata Rak, dotychczasowi dyrektorzy Siemens Development Center.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751 ... firme.html



Temat: Wątek zbiorczy
Buduje domy dla Google

Chojnowianin tworzy wirtualne modele budynków. Trafiają na internetową mapę świata
Rafał Polito, 19-latek z Chojnowa, jest jednym z 30 komputerowych modelarzy, którzy już wkrótce stworzą trójwymiarowe obrazy najważniejszych budynków w polskich miastach.
Ich dzieła znajdą się na internetowej mapie świata Google Earth. Firma Objectlab, w której pracuje Rafał, właśnie rozpoczęła rozmowy z prezydentem Katowic o współfinansowaniu projektu. W marcu podobne propozycje dostaną inne, większe miasta, w tym Wrocław.

- Wykonujemy wirtualne modele najważniejszych budynków w miastach na potrzeby rozwoju serwisu Google Earth - opowiada Marek Koźlak, współwłaściciel Objectlab. - Na początek zaprosiliśmy do współpracy aglomerację górnośląską, bo czujemy sentyment do tego miejsca.
W projekt zaangażowana jest także amerykańska firma Eon Reality, która tworzy programy komputerowe, oraz polski kreator wirtualnej rzeczywistości i 3D, działający we współpracy z Politechniką Śląską.
Google Earth to projekt stworzenia trójwymiarowej mapy świata. Wchodząc na stronę internetową, można wybrać sobie miasto i obejrzeć modele jego najciekawszych obiektów architektonicznych. Można nawet zwiedzać miejscowość, poruszając się po jej ulicach. Jednak na razie tylko w Stanach Zjednoczonych. W Europie pierwszym państwem, które ma mieć pełną infrastrukturę 3D, jest Polska.
Rafał kończy właśnie naukę w I Liceum Ogólnokształcącym w Legnicy. Grafiką komputerową zajmuje się od gimnazjum. Najpierw tworzył modyfikacje do gier komputerowych, teraz pracuje już nad samodzielnymi produktami. W ubiegłym roku stworzył pierwsze modele obiektów, które istnieją w rzeczywistości. Odwzorował budynki do nawigacji satelitarnej.
- Najpierw fotograf wykonuje około stu zdjęć budynku z zewnątrz - tłumaczy Rafał. - Samo modelowanie przypomina zabawę z plasteliną. Gdy wirtualny prostopadłościan wygląda już jak budynek, nakładam teksturę ze zdjęć. Zajmuje mi to kilka godzin.
Do tej pory wykonał w okresie próbnym m.in. model stadionu Nottingham Forest w Anglii, kościoły z największych europejskich państw, drukarnię Grega w Katowicach i krakowskie Sukiennice.
Jego marzeniem jest stworzenie modelu siedziby Wydziału Matematyki i Informatyki Uniwersytetu Wrocławskiego. To tu po maturze chce studiować.
W marcu Rafał Polito będzie szkolił nowych chętnych do tworzenia modeli budynków. To młodzi ludzie z całej Polski.

4 godz.
średnio zajmuje Rafałowi wykonanie modelu budynku na podstawie zdjęć.

Tomasz Woźniak - POLSKA Gazeta Wrocławska

http://wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/824904.html



Temat: Cisza w eterze, czyli o cyfryzacji radia
Komercyjny start cyfrowej telewizji naziemnej powinien nastąpić w ciągu najbliższego roku. Nie wiadomo natomiast kiedy i czy w ogóle Polacy będą musieli wymienić analogowe tunery FM na cyfrowe. Ucichły plany wprowadzenia do Europy płatnego radia satelitarnego, podobnego do oferowanego w Stanach Zjednoczonych. Niską popularnością cieszy się też emisja poprzez platformy cyfrowe.

Czy dodatkowe pasmo jest potrzebne?

Obok dużo wyższej jakości dźwięku - w tym możliwości emisji stacji radiowych w wysokiej rozdzielczości - cyfrowe radio pozwala na nadawanie znacznie większej ilości rozgłośni radiowych. Obecnie w zależności od miejsca zamieszkania naziemnie można odbierać od kilku do 25 stacji w dobrej jakości dźwięku. W ciągu ostatniej dekady radio straciło na jakości merytorycznej. Większość lokalnych rozgłośni zostało wypartych przez sieciowych nadawców (Eska, RMF Maxxx, Planeta FM). Autorskie audycje zastąpiły „szafy grające”, często powtarzające ten sam utwór kilkanaście razy w ciągu dnia. O tym, jak tworzenie radia przestało być opłacalne, świadczy także wykaz ogłoszeń Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, dostępny m.in. w serwisie radiopolska.pl. W dużej części lokalizacji chętnych na wolne częstotliwości nie ma od lat. Skoro nie ma zapotrzebowania na częstotliwości analogowe, łatwo zauważyć, że główny „driver” telewizyjnej cyfryzacji - większa ilość nadawców - w zasadzie nie istnieje w przypadku radia.

DAB niewypałem, czas na DVB-T

Pod koniec lat 90. powszechnie mówiło się, że technologią naziemnej radiofonii cyfrowej będzie DAB (Digital Audio Broadcasting). Przez dekadę wdrożono go do kilku krajów europejskich (m.in. Wielkiej Brytanii, Niemiec), ale nie odniósł on sukcesu i nadal w króluje tam odbiór analogowy FM. Główne przyczyny to wysokie koszty odbiorników i po stronie nadawców, brak odpowiedniej promocji i zasięg ograniczony do największych aglomeracji. W 2008 i 2009 roku część państw, które wprowadziły DAB - np. Szwajcaria, Niemcy i Malta zastąpi go nowszą i bardziej efektywną technologią DAB+. Niemcy zamierzają przejść na cyfrową emisję radiową przed 2015 rokiem. Nie będzie to łatwe, ponieważ z DAB korzysta na razie jedynie ok. 300 tys. osób, chociaż zasięg obejmuje 85 proc. ludności.
Przez kilkanaście miesięcy testy w DAB z nadajniku zlokalizowanym na Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie prowadziło Polskie Radio, ale zrezygnowano z tej emisji na rzecz testów w ramach DVB-T (cyfrowej telewizji naziemnej). DVB-T daje podobne możliwości co DAB, ale ma jedną zasadniczą wadę - wymaga tunera telewizyjnego. Nie jest więc tak wygodne jak przenośny radioodbiornik, który można zabrać choćby na plażę.

Niepopularny satelita

O tym jak konieczność użycia tunera telewizyjnego zniechęca do odbioru programów radiowych świadczy zainteresowanie rozgłośniami dostępnymi na satelicie. Korzysta z nich według danych podanych przez miesięcznik „Press” niecałe 5 proc. abonentów platform cyfrowych.
Popularyzację radia satelitarnego mogłoby przynieść uruchomienie platformy płatnego radia, podobnej do tych działających w Stanach Zjednoczonych - Sirius Satellite Radio lub XM Satellite Radio. W odróżnieniu od dotychczasowej radiowej emisji satelitarnej, odbiór płatnego radia w USA możliwy jest na przenośnych i niewielkich odbiornikach oraz w samochodach. Włoska spółka SBN zapowiedziała w 2006 roku uruchomienie podobnej usługi w Europie - w tym na terenie Polski. Pierwszym krokiem ku temu, mającym za zadanie przywiązanie do marki, miało być uruchomienie płatnych rozgłośni w Internecie. Usługa, chociaż dystrybuowana w kilku dużych sieciach kolportujących prasę, nie spotkała się z dużym zainteresowaniem. Nie słychać też o przygotowaniach do realizacji planów Włochów, czyli wdrożeniu serwisu na satelitę w 2008 roku.

Przyszłość w Internecie

Jeszcze kilka lat temu radio internetowe tworzone było głównie przez amatorów - nastolaków i studentów - nie na potrzeby zysku, ale dla zabawy. Sytuacja zmieniła się niedawno, kiedy Internet zaczął wyprzedzać pod względem przychodów reklamowych radio. Do walki o internautę ruszyli najważniejsi gracze rynku. Nadawcy, tacy jak RMF FM, czy Radio Eska zdają sobie sprawę, że do zwiększania znaczenia na rynku konieczna jest inwestycja w Internet, który pozwala na emisję nieograniczonej ilości rozgłośni. Obie firmy uruchomiły internetowe pakiety złożone ze stacji tematycznych poświęconych konkretnym gatunkom muzycznym (np. RMF Dance, Eska Squad) lub adresowanych do konkretnych odbiorców (RMF Baby). Być może wraz z rozwojem bezprzewodowego dostępu do Internetu i upowszechnieniem urządzeń typu iPhone to właśnie Internet będzie główną drogą odbioru radia.

źródło: Satkurier.pl



Temat: Japonia ogólnie.
Transport w Japonii, czyli coś co dotyczy miłośników motoryzacji ale nie tylko...

Kraj Wschodzącego Słońca posiada doskonale utrzymaną, liczącą 1.177.278 km długości (2. miejsce po USA) sieć dróg kołowych, których gęstość jest największa na świecie i wynosi 312 km/100 km². Szybki rozwój motoryzacji przyczynił się do rozbudowy systemu autostrad, łączących wszystkie większe miasta, a których długość wynosi 6,114 km. Transport samochodowy odgrywa zasadniczą rolę w przewozach pasażerów oraz ładunków na terenie Japonii. Natomiast wynosząca 375 liczba samochodów osobowych przypadająca na 1000 mieszkańców jest stosunkowo niska w porównaniu z innymi krajami wysokorozwiniętymi. W Japonii obowiązuje ruch lewostronny.

Pierwsza japońska linia kolejowa łącząca Tokio z Jokohamą została uruchomiona w 1872. Na początku XX w. zelektryfikowano pierwsze linie w stołecznym węźle kolejowym, a przed wybuchem II wojny światowej oddano do użytku pierwsze odcinki metra w Tokio i Osace. Obecnie Kraj Kwitnącej Wiśni posiada najnowocześniejszy oraz najbardziej wszechstronnie rozwinięty transport kolejowy na kuli ziemskiej, a długość linii kolejowych przekracza 23,000 km i wciąż rośnie. W żadnym innym kraju, koleją, metrem czy tramwajem nie podróżuje i dojeżdża do pracy tyle osób co w Japonii. Dumą Japończyków jest osiągający prędkość 300 km/h Shinkansen, którego pierwsza linia połączyła w 1964 Tokio z Osaką. Wynosząca obecnie 1850 km i nadal rozbudowywana sieć tej szybkiej kolei, poruszającej się po szerszych niźli pozostałe torach, jest w pełni zelektryfikowana i zautomatyzowana. Cztery największe wyspy archipelagu posiadają połączenia kolejowe, na których głównym przewoźnikiem jest grupa JR. Tokio, Jokohama, Osaka, Nagoja, Sapporo, Kōbe, Kioto, Fukuoka, a także Sendai posiadają metro. Ponadto komunikację podmiejską uzupełniają inne systemy, takie jak napowietrzna kolej jednoszynowa oraz tramwaje.

Kraj Kwitnącej Wiśni posiada doskonale rozwinięty transport lotniczy, który z uwagi na wyspiarski charakter kraju, ma zasadnicze znaczenie w międzynarodowym ruchu pasażerskim. Po Stanach Zjednoczonych Japonia jest drugim krajem na świecie o największych przewozach ładunków i osób. Główne międzynarodowe porty lotnicze to: Międzynarodowy port lotniczy Narita obsługujący aglomerację Tokio, Port lotniczy Kansai w Osace oraz Chūbu w Nagoi. Jednak największym japońskim oraz czwartym największym na świecie jest port lotniczy Haneda w Tokio, który swą wysoką pozycję utrzymuje pomimo tego, że obsługuje jedynie loty krajowe. Do głównych japońskich przewoźników lotniczych należą Japan Airlines (JAL) oraz All Nippon Airways (ANA), ponadto w przewozach krajowych istotne znaczenie odgrywają linie lotnicze Skymark Airlines czy Skynet Asia Airways.

Licząca 702 statki o łącznym tonażu 12,680,544 DWT flota handlowa Japonii należy do największych na świecie, a wśród państw wysoko rozwiniętych ustępuje tylko Norwegii. Flota składa się z: 160 tankowców, 157 promów, 136 masowców, 53 gazowców, 52 RORO, 29 drobnicowców, 23 chemikaliowców, 16 liniowców, 13 kontenerowców, 4 chłodnicowców i 59 statków innego rodzaju. Z racji wyspiarskiego położenia transport morski wykonuje największą pracę w przewozach towarów zarówno eksportowanych jak i importowanych. Natomiast do głównych szlaków żeglugowych świata zaliczają się te, które łączą Kraj Wschodzącego Słońca ze Stanami Zjednoczonymi, Australią, Europą oraz Zatoką Perską. Do największych japońskich portów morskich należą: Nagoja, Chiba, Jokohama, Kitakiusiu, Osaka, Tokyo i Kobe. Z kolei najważniejsi japońscy armatorzy to: Mitsui O.S.K. Lines, K line oraz NYK Line.

Najdłuższy na świecie wiszący most Akashi Kaikyo


Wiadukt w Osace, przykład japońskiej skrajności


Samolot JAL na płycie Międzynarodowego portu lotniczego Chūbu w Nagoi


Kontenerowiec japońskiego armatora NYK Line w porcie w Hamburgu




Temat: Conspiracy of Echelon
Conspiracy of Echelon
Internet Security Agency Headquaters
Pasadena, USA

W odpowiedzi na list pana Dariusza Slawca wyslany na listy dyskusyjne
pl.news.admin oraz pl.internet.polip, chcielismy zlozyc kilka wyjasnien na
temat, ktory poruszony zostal niespodziewanie po naszej publikacji.

Projekt CoE powstal okolo dwadziescia lat temu z niespotykanej dotychczas,
zainicjowanej odgornie wspolpracy najpotezniejszych agencji rzadowych w
Stanach Zjednoczonych - DISA, DoD, NSA oraz NOAA - a takze wywiadow 47
krajow swiata, oraz najwiekszych koncernow w Europie i USA. Wspolpraca owa
stala nad podzialami politycznymi, nad prywatnymi interesami... Ludzie,
ktorzy zawsze pozostaja w cieniu, polbogowie nowozytnej cywilizacji - ci,
ktorzy posiadali informacje o kazdym obywatelu ziemi, ktorzy wiedzieli, co
dzieje sie w kazdym domu - otoz ludzie owi dostrzegli niebezpieczenstwa
wynikajace z narodzin i pierwszych, nieporadnych jeszcze krokow stawianych
przez globalna siec Internet. Niebezpieczenstwem byl brak kontroli. Zwykli
obywatele, niczym marionetki, zyja swoim rzekomo wlasnym, stworzonym i
zaplanowanym dla nich zyciem, i czuja sie bezpieczni majac swoj swiat,
poczucie wolnosci i opieki rownoczesnie... Czuja sie bezpieczni, poniewaz
nie musza martwic sie o jutro, nie musza zdawac sobie sprawy z
bezsensownosci i braku jakiegokolwiek celu ich egzystencji, poza sluzeniem
jako jedna z ogromnej ilosci w pelni dajacych sie zastapic elementow
gigantycznego systemu. Dom, praca, rodzina, smutki, troski, niepowodzenia
i radosci, opracowany przez komputery cykl narodzin, zycia i smierci.
Oczywiste jest, ze tak skomplikowane systemy wzajemnych relacji jak
spolecznosci laczace setki milionow ludzi w wielomilionowych aglomeracjach
nie moga istniec bez kontroli. Nie sa to systemy samoogranizujace. Bez
kontroli, bez planowania, ludzie nie byliby w stanie zyc razem, pojawilby
sie chaos, anarchia, agresja. Spoleczenstwa nie sa systemami
samoregulujacymi sie i samoorganizujacymi, co dowiedziono ponad wiek temu.
Wtedy tez pojawilo sie planowanie.

Gdy brakuje odgornych sygnalow, zaplanowanego porzadku w zyciu, odpowiedzi
na wszystkie pytania o sens zycia, przeznaczenie, przeszlosc, przyszlosc i
terazniejszosc, pojawia sie strach, strach rodzi nienawisc. Internet mogl
stac sie ogniwem, ktore mialo zburzyc cala cywilizacje. Z jednej strony
byl nam potrzebny potencjal sieci, nie moglismy odebrac i zniszczyc tego
wynalazku, jak czynilismy to wiele razy w historii, z drugiej strony - byl
dla cywilizacji smiertelnym niebezpieczenstwem. Pajeczyna ponadnarodowej,
nie dajacej sie opanowac anarchii, niebezpiecznych pytan bez odpowiedzi,
ktora byla w stanie spenetrowac kazde gospodarstwo domowe, zasiac strach w
kazdym mieszkancu Nowego Jorku czy Los Angeles...

Decyzja zostala podjeta niemal natychmiast: dzialac. Nie bylo chwili do
stracenia. Opracowano system podsluchu i kontroli, ktory mial rozwijac sie
wraz z globalna siecia. System ten musial wzrastac wraz z nia, nie mogl
stac sie zbyt przestarzaly lub niewydolny. Bylo tylko jedno miejsce, w
ktore moglismy uderzyc. Rdzen Internetu. Podstawy struktury. RFC. Tak,
wlasnie RFC, przez wplyw na to, jak zaprojektowane zostaja podstawowe
elementy sieci, wplywalismy na to, jak siec ewoluuje. Nasze "furtki" do
systemu rosly wraz z nim, gdyz stanowily jego element. Tak absurdalne
pomysly jak struktura i funkcjonowanie IP, protokoly SMTP, HTTP i NNTP -
tak latwe do podejrzenia, modyfikacji - wszystko bylo naszym dzielem.
Genialnym w swej prostocie.

Problemy zaczely sie kilka lat temu, wraz z pojawieniem sie na sieci pana
Dariusza. Nie bylismy w stanie kontrolowac go tak dokladnie, jak
kontrolowalismy wielu mu podobnych - byl to nasz blad, niedopatrzenie, a
moze jego ostroznosc? Jego badania nad sztuczna inteligencja byly
niebezpiecznie bliskie realizacji. Kolejne odkrycie, ktore moglo zagrozic
calej cywilizacji... lecz tym razem, nie bylo jej potrzebne, moglo tylko
zniszczyc obecny lad.

Zdecydowalismy sie dolozyc wszelkich staran, by osmieszyc jego osobe, by
zniweczyc rezultaty jego badan, zaczelismy kontrolowac go coraz dokladniej
- choc wciaz dalecy bylismy od wiedzy, ktora chcielibysmy posiasc - czy
dzialal w pojedynke? Czy byl swiadom naszego istnienia i gral z nami w
gre? Te pytania do wczoraj pozostaly bez odpowiedzi. Nasz post na te grupy
mial cel osmieszyc go po raz kolejny, a takze odkryc, co Dariusz wie o
nas. Dowiedzielismy sie, ze wie za duzo. Dalsza gra z ludzmi, do ktorych
dotarl, nie ma wiekszego sensu. Oto jestesmy, oto my, Echelon, Conspiracy,
NOAA, Polmos... jakkolwiek chcecie nas nazywac.

Zwracamy sie do Was, uzytkownicy Internetu w Polsce, o to, byscie
zrozumieli, jak wazna jest nasza dzialalnosc, jak wiele znaczy dla ladu i
porzadku spolecznosci na calym globie. Zachowajcie wiedze, ktora
posiedliscie tutaj, dla siebie.

Dziekujemy.

Chief Technical Officer
Conspiracy of Echelon





Temat: Ile potrzeba nam amunicji?



(..)

| No nie wiem kto by kogo zweryfikował.. Japonia jest na liście państw
| które w ciagu roku od podjęcia takiej decyzji moga wyprodukowac broń
| jądrową. Osobiście przypuszczem że w rzeczywistości ten czas jest
| znacznie krótszy.

No dobrze, wyprodukowałaby (zresztą wbrew konstytucji). Miałaby.
Cieszyłaby
się (na marginesie,- co na to Rosjanie i USA?).
I co dalej...?


To Korea północna ze swoim Dzudże nie miala by _żadnego_ atutu. A rosja i
USA musiały byu przytaknąć


| No i co myslisz się jakby Chinom cos sie NAPRAWDĘ nie spodobało to by
| umiłowany przywódca dała rad ? Chiny tolerują KRLD mimo jego
| kłopotliwości bo to doskoanły straszak i strefa buforowa. Cos w stylu
| "wicie rozumicie my nie mamy niec przeciwko ale wiadomo co tym
| szaleńcom z Phenianu strzeli do głowy...

No i w tym rzecz ma sie cała, ze jak tym szaleńcom cos do głowy strzeli,
to
są w stanie, mają środki, żeby prawdziwego bigosu narobić i to takiego, że
nawet największych zaboli.


Ta? Najwięcej co moga to powtórzyc Hiroshime. Bomby wodorowej raczej nie
zbudują no i oczywiśce pod warunkiem że uda im sie zapakowac bombke do
_rakiety_ i tą rakiete _celnie_ odpalić Jedno i drugie raczej poza ich
zasięgiem. Potem rakieta musi jeszcze doledcieć (a ci w ktorych by by
leciala by raczje się spokojnie sie temu nie przyglądali. A jakby te
wszstkie ale zostały spełnione to wiesz mi Północna Koreę by to zabolało o
wiele bardziej.

 Ale nie wynika to z jakis cudownych właściwości doktryny Dzudże tylko


| niefortunnego połozenia geograficznego (Seul jest w zasiegu połnocno
| koreńskiej artylerii Gdby stał sto kilometrow dalej niebezpieczeństwo
| było by już znacznie mniejsze (postawiło by sie baterie Patriotów i
| tyle)

No, ale zdaje się rozmawiamy na temat realnego swiata, a nie gry, gdzie
różne mogą być mapy i scenariusze;)


To nie ja twierdzę że Dżudże jest dobra strategia obronyby kraju. To ty
bronisz kompletnie zapóznionego pod względem militarnym dziwolonoga. Gdby
Seul byl sto kilometrów dalej to zagrożenie by moglo zostać zmniejszone do
rozsądnych rozmiarów. Zresztą jeśli chodzi o przesunięcie stolicy to
Południowi Koreańczy sie do tego całkiem na serio przymierzają (niestety
tylko ośrodek władzy politycznej bo przesunięcie aglomeracji Seulskiej jest
oczywście niemożliwe)


(..).

| Podobno. A niech by jakaś doleciała.... i zrobiła cos więcej niż
| dziure w polu kukurydzy. Jak myslisz jak długo by północna Korea by
| jeszcze istniała ?

Pewno jakieś 25 min,- tyle potrzebowałyby rakiety odwetowe:)

Ale co z tego? -czy sądzisz, ze znalazłby się prezydent USA, który
rozpocząłby wojnę z Koreą Płn wiedząc, że to szaleńcy, którzy maja środki
do
odparowania np Los Angeles,


I to ja podobno tworzę scenariusze.... Korea Północna _nie_ _ma_ _środków_
do odparowania Los Angeles. Nie ma nawet rakiety zdolnej do pokonania
Pacyfiku. To co zaniepokoiło Amerykanów to przeloty nad Alaską z której do
Los Angeles jest bardzo daleko. Równie dobrze umiłowany przywódca mógłby sie
wybierać na księżyc.

niechby tylko części, że może w wyniku jego


decyzji zginąć kilkaset tysięcy Amerykanów, a  może więcej i to cywili u
siebie w domu, nawet gdyby miał pewność, że w jest w stanie odwecie
zeszklić
całą Koreę Płn?


A to jest _pewne_ . Stany Zjednoczone moga zeszklić Koree Północną.
Umiłowany przywódca doskonale z tego faktu sobie zdaje sprawę a to bardzo
studzi rózne głupie pomysły.


A operacja przy pomocy samych środków konwencjonalnych też pociągnęłaby
straty nie do przyjęcia dla USA i Korei Płd.
Najlepszy dowód, ze nie doszło do niej przez ostatnich lat 50:). A teraz
to
juz wg mnie całkiem nieprawdopodobne.


Bo protektorzy Korei Północnej uznali to za nieodpowiednie.


Real jednak różni sie od gier komputerowych;)


Właśnie to staram ci wytłumaczyć.


I wszystko to efekt tej dżudże.


A ty wiesz chociaz o co chodzi w idei Dżudże ? A jesli wiesz to zobacz
czyjej producji jest znaczna częśc ( i to nowoczesniejsza częśc) północno
koreańskiego a dopiero potem stawiaj ryzykowne tezy.

A że jest to tragiczne dla ludności to zupełnie inna bajka.

--
Przy odpowiedzi bezpośrednio do mnie, w adresie użyj zamiast pełnej
nazwy "wirtualnapolska" jej skrót, tj. "wp" Pozdr.
P






Temat: - 20.10.2004r. ... jakie¶ informacje? :)
Gigantyczna "Arkadia" będzie ostatnim centrum handlowym w Warszawie?

Pod względem powierzchni nowoczesnych centrów handlowych Warszawa
przegoniła już większość europejskich aglomeracji. Tymczasem w środę rusza
w stolicy kolejny gigant - Arkadia z przeszło 200 sklepami! Kto wie, czy to
nie jedno z ostatnich centrów handlowych z hipermarketem w tym mieście

Kto wie, czy to nie jedno z ostatnich centrów handlowych z hipermarketem,
na które zgodziły się władze tego miasta. Już przed rokiem prezydent Lech
Kaczyński zapewniał bowiem publicznie: kolejnych zgód na hipermarkety w
Warszawie nie będzie. Analitycy rynku nieruchomości komercyjnych z firmy
Jones Lang LaSalle potraktowali te słowa poważnie, bo w swoim najnowszym
raporcie adresowanym do międzynarodowych inwestorów piszą: "Kolejne 294
tys. m kw. powierzchni handlowej w Warszawie jest na etapie planowania,
jednakże istnieje nikłe prawdopodobieństwo, że wszystkie projekty zostaną
zrealizowane".

Ten sam los może spotkać wiele planowanych przedsięwzięć w innych miastach.
W cieniu hucznych uroczystości otwarcia Arkadii w Sejmie toczyć się będzie
debata nad dwoma poselskimi projektami ustaw (PiS i Samoobrony), które mają
"ograniczyć nadmierne tempo powstawania obiektów wielkopowierzchniowych".
Zdaniem ich autorów zwłaszcza super- i hipermarkety przynoszą więcej szkód
niż pożytku. Szczególnie w małych miastach, które stały się ostatnio celem
ekspansji wielkich sieci handlowych, supermarkety powodują upadek lokalnych
sklepów i firm dla nich pracujących.

Żywiołowe powstawanie centrów handlowych w Polsce krytykują też niektórzy
socjologowie. "Takie centra są przeniesieniem pewnych wzorów amerykańskich
na grunt miasta europejskiego, które ma inną tradycję i kulturę. Centra
handlowe w Warszawie peryferyzują miasto i centralizują peryferia" -
stwierdził niedawno na łamach "Gazety" prof. Bohdan Jałowiecki, socjolog
miasta z Uniwersytetu Warszawskiego. - Arkadia nie jest centrum handlowym,
to część miasta - ripostuje główny architekt projektu Guillaume Sadoux. Pod
kreśla, że Arkadia powstała na granicy dwóch ważnych dzielnic - Żoliborza i
Śródmieścia - i jest dla wszystkich łatwo dostępna.

Specjaliści z Jones Lang LaSalle uspokajają, że centrum Warszawy ma szanse
odzyskać swą dawną handlowo-rozrywkową świetność. A to dzięki nowym sklepom
w dawnych Domach Towarowych "Centrum" (znanych jako Wars, Sawa i Junior),
zagospodarowaniu terenów wokół Pałacu Kultury i Nauki oraz powstającemu
właśnie koło Dworca Centralnego centrum handlowo-biurowo-rozrywkowego Złote
Tarasy.

Idei budowy nowych obiektów handlowych bronią także specjaliści z firmy
Cushman & Wakefield Healey & Baker. Ich zdaniem w Europie nie buduje się
już hal z hipermarketami, lecz centra nowej generacji spełniające zarówno
funkcje handlowe, jak i rozrywkowe.

Wybudowana kosztem około 265 mln euro Arkadia (110 tys. m kw. powierzchni
sklepowej) jest obecnie największym w Polsce, i prawdopodobnie w całym
naszym regionie Europy, centrum handlowo-rozrywkowym. Głównym inwestorem
jest Gdańska Station Shopping Mall (GSSM) - spółka należąca do potężnego
francusko-amerykańskiego inwestora - Grupy Kapitałowej ERE (European Retail
Enterprises). W ERE jednym z udziałowców jest Simon Property Group. Ten
notowany na giełdzie w Nowym Jorku największy koncern inwestycyjny w
dziedzinie nieruchomości w Stanach Zjednoczonych jest właścicielem lub
udziałowcem w ponad 300 centrach handlowych o łącznej powierzchni sprzedaży
20 mln m kw.

Grupa ERE wcześniej wybudowała już jedno centrum handlowe w Warszawie, a
także w Krakowie, Katowicach, Wrocławiu i Szczecinie. Kolejne powstaje w
Gliwicach. Wszystkie buduje wspólnie z francuską siecią handlową Carrefour,
która lokuje w nich swoje hipermarkety. W Arkadii wynajęto już 90 proc. ze
110 tys. m kw. powierzchni handlowej. Największymi najemcami są - oprócz
Carrefour - Leroy Merlin, Saturn, Cinema City, Peek & Cloppenburg i H&M. W
sumie w Arkadii ma być 205 sklepów, 25 punktów usługowych oraz 25
restauracji i kawiarni. Pracę znajdzie tu ponad 2,6 tys. osób.

Marek Wielgo





Temat: [pr] Trzeba postawić na III ramę i tramwaje
http://miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,3367848.html

Trzeba postawić na III ramę i tramwaje

Rozmawiał Lech Bojarski 24-05-2006 , ostatnia aktualizacja 24-05-2006 18:10

Rozmowa z Andrzejem Krychem

Lech Bojarski: Poznaniacy chcą lepszego dojazdu do pracy, chcą miasta bez
korków. Czy rzeczywiście jest z tym tak źle?

Dr Andrzej Krych: Porównując sytuację Poznania z innymi miejscami i
miastami, które odwiedzałem w Europie i w Stanach Zjednoczonych, to muszę
powiedzieć, że żyjemy w warunkach luksusowych.

Skąd więc takie niezadowolenie mieszkańców?

- Z własnych doświadczeń. Ludzie codziennie jeżdżą, a ruch rośnie, więc za
każdym razem jest gorzej. Zwłaszcza ostatnie trzy lata to dość duży przyrost
ruchu rzędu 3-4 proc. Przy czym w samym Poznaniu wzrost jest mniejszy, zaś
tendencję wzrostową obserwujemy głównie na wjazdach do miasta. Ten przyrost
już się odczuwa, bo przekłada się on na wydłużenie czasu przejazdu o ok. 6
proc.

Ruch wzrasta, a poprawy warunków ruchu nie widać.

- Tak jest. Można powiedzieć, że utrzymanie obecnych warunków ruchu będzie
sukcesem, ale nie da się go osiągnąć bez dwóch dużych projektów. Bo małe
usprawnienia na skrzyżowaniach mają tylko znaczenie lokalne. Przede
wszystkim potrzebna jest III rama oraz znacznie szybsza modernizacja i
rozbudowa transportu publicznego.

W tej drugiej kwestii coś się ostatnio ruszyło, budowana jest trasa
tramwajowa na Rataje. Na czym jeszcze powinno się skupić miasto?

Na pewno numerem jeden byłby tramwaj na ul. Ratajczaka. To niezbędnie
konieczne, bo już przy uruchomieniu trasy na Rataje na skrzyżowaniu ulic
Podgórnej i Strzeleckiej będziemy mieli kilka linii na Rataje i dwie z
Wildy. Tramwaje już będą stały w kolejkach. Dlatego trzeba wybudować tory na
ul. Ratajczaka i dzięki temu wyrzucić tramwaje ze Strzeleckiej.

Druga sprawa to konsekwentne działania zmierzające do likwidacji strat i
przyspieszenia czasu przejazdu w komunikacji miejskiej, poprzez m.in.
zwiększenie priorytetu dla tramwajów w ruchu ulicznym na wszystkich
kierunkach. No i trzecia rzecz - trzeba rozwiązać problem aglomeracyjny, bo
na granicy miasta i podpoznańskich gmin przyrost ruchu jest największy.
Poznań ma ok. 600 tys. mieszkańców, strefa podmiejska 280 tys. Sposób, w
jaki sposób odbywają się podróże z tej strefy do Poznania, to jest jakaś
parakomunikacja. Podczas kompleksowych badań ruchu naliczyliśmy ok. 200
kombinacji różnych środków transportu w podróżach ze strefy podmiejskiej. A
to kawałek ktoś jedzie rowerem, kawałek autobusem, a jeszcze gdzie indziej
ktoś kogoś podwiezie. To jak w Trzecim Świecie!

Dlatego dla obszarów, gdzie dociera kolej, tak atrakcyjny byłby tramper -
pojazd korzystający zarówno z torów tramwajowych, jak i kolejowych. Zanim
jednak o nim pomyślimy, pierwszym krokiem powinien być wspólny bilet i jeden
system taryfowy w aglomeracji.

- Dr Andrzej Krych jest szefem Biura Inżynierii Transportu i wykładowcą na
Politechnice Poznańskiej





Temat: Komandor - Indie
1.
Struktura etniczna i wyznaniowa

Struktura językowa kraju jest bardzo zróżnicowana. Z badań wynika, że w użyciu jest ponad 1000 języków i dialektów. Należą one do dwóch grup: indoeuropejskiej (Indie północne) i drawidyjskiej (Indie południowe). Najbardziej rozpowszechniony jest język hindi, którym posługuje się około 40% Hindusów. Językiem urzędowym jest język angielski, ale jest rozumiany tylko przez kilka procent społeczeństwa.

Mozaika etniczno-językowa wpływa w zaskakująco małym stopniu na podział społeczeństwa. Linię podziału stanowi struktura wyznaniowa. Zwiększająca się liczba muzułmanów stanowi zagrożenie dla wewnętrznej stabilizacji kraju.

Podział kastowy

W niepodległych już Indiach, oficjalnie zniesiono w 1950 roku narzucony przez hinduizm podział społeczeństwa na kasty. Jednak w rzeczywistości funkcjonuje on nadal. Ludzie znajdujący się poza podziałem kastowym stanowią ok. 15% populacji. Największy odsetek stanowią oni w gęsto zaludnionych stanach północnych Indii, zaś największymi skupiskami są wszystkie wielkie aglomeracje Indii.

Struktura wykształcenia i zawodowa

Jeśli chodzi o wykształcenie, w ostatnich latach sytuacja bardzo się poprawiła. W 1981 czytać umiało 36%, dziesięć lat później 52%, a obecnie prawie 70%. Poziom wykształcenia Indii jest silnie zróżnicowany regionalnie i pomiędzy grupami religijnymi. Najwięcej osób z wysokim wykształceniem jest w Kerali, Goa i wielkich aglomeracjach miejskich. Najsłabiej wykształcona jest ludność Himalajów i wyżyny Dekanu.

Najwięcej ludzi pracuje w sektorze rolnictwa, bo aż 60%. Udział rolnictwa w PKB Indii wynosi zaledwie 20%. W przemyśle pracuje 12% siły roboczej. Najdynamiczniej rozwijający się jest sektor usług, który zatrudnia 28% siły roboczej i jego udział w PKB Indii wynosi aż 60%. Bezrobocie w Indiach wynosi 8%.

2. Indie nazwano "perłą korony brytyjskiej", ponieważ była:
a)bardzo gęsto zaludnionym obszarem;
b)posiadała liczne składniki, których brakowało w Europie, Afryce i Ameryce, a tylko tu występowały;
c)WB była przez nie liderem włókienniczym.

3.W 2006 roku eksport Indii wyniósł około 112 miliardów USD, a głównymi dobrami eksportowymi były tekstylia, biżuteria i oprogramowanie. Import Indii w 2006 roku wyniósł około 188 miliardów USD i obejmował głównie surowce energetyczne i maszyny. Głównymi partnerami handlowymi Indii są USA, kraje UE, Chiny i Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Obecnie Indie są liderem na rynku włókienniczym, dzięki licznym plantacjom bawełny itp. włókien. Z tamtych terenów pochodzą liczne markowe ubrania.
Mimo to, Indie są krajem o dużym bezrobociu; głównie przez niezbyt wielką powierzchnię w stosunku do liczby ludności.
4.W styczniu 2009 odbyła się wielka operacja wojsk Hinduskich na Kaszmir - region głównej walki Pakistańsko-Hinduskiej. Jednak Hindusi popełnili mały błąd - zostawili niewielkie wojska w Indiach. Ok. 1mln żołnierzy Pakistańskich przekroczyło granice z Indiami, podczas gdy 5mln Hinduskich żołnierzy siedziało w Kaszmirze. Jednak partyzantom Indyjskim, (10 mln ludzi z tamtych terenów zaczęło walczyć) udało się odeprzeć atak Pakistańczyków, a w ostateczności w maju 2009 roku podpisano pokój, na mocy którego Kaszmir przeszedł w całości pod panowanie Hindusów.



Temat: Śląsk jednym wielkim miastem
Jak podała gazeta wyborcza (http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3782019.html)
wicepremier i szef MSWiA Ludwik Dorn (PiS) podczas swojej listopadowej wizyty w Katowicach rzucił "hasło do tworzenia aglomeracji śląskiej, w skład której weszłoby 17 miast - od Gliwic aż po Jaworzno".Zapowiedział rozpoczęcie prac nad ustawą, która umożliwi połączenie miast w jeden związek.
Jednym z twórców projektu ustawy ma być wojewoda Tomasz Pietrzykowski. Jego najbliższym współpracownikiem ma zostać poseł z Katowic - Krzysztof Mikuła (PiS).
PiS zapewnia, że nikomu nie będzie niczego narzucać, że „wszystko odbędzie się przy współpracy samorządów” -jednak przynależność do związku będzie obowiązkowa.

Nie jest to ani nowy pomysł, ani też pomysł PiSu, ponieważ już w czasie rządów SLD mówiło sie o stworzeniu takiego związku. Nad potrzebą wzmocnienia regionu przedstawiciele samorządów miast górnośląskich zastanawiają się od dawna. Już w 2004 roku temu tematowi poświęcono m.in. seminarium „Obszar metropolitarny jako przedmiot polityki regionalnej województwa”.Wstępny projekt utworzenia Związku Konurbacji Górnośląskiej opracowany został przez prezydenta Gliwic przy współpracy prezydenta Katowic.Wstępna wersja proponowanego projektu zawierała roboczą nazwę Związek Konurbacji Górnośląskiej.Można przy niej pozostać lub zmienić ją na jedną z wielu propozycji, spośród których na szczególną uwagę zasługuje „Górnośląski Związek Metropolitalny” (GZM) oraz „Metropolia Górnośląska” (MG).9 grudnia 2005 roku prezydenci miast zdecydowali o powołaniu związku, a 9 stycznia 2006 r. w Świętochłowicach podpisali deklarację utworzenia GZM.

Niewątpliwie stworzenie takiego związku wzmocniłaby szanse rozwoju, przyciągania inwestorów i pozyskiwania środków z UE.
Zjednoczenie miast metropolii górnośląskiej pozwoliłoby na zmniejszenie słabych stron, wynikających często z osobnego działania poszczególnych miast. (Z dotychczasowego samodzielnego działania wynikają np.problemy związane z restrukturyzacją przemysłu ciężkiego.) Stworzenie związku mogłoby osłabić negatywe efekty konkurencji wewnętrznej miast konurbacji. Pozwoliłoby również mniejszym gminom i powiatom na efektywniejsze wykorzystanie atutów metropolii, jakimi są m.in.: przecinanie się na jej terenie transeuropejskich autostrad, korzystne usytuowanie geograficzne konurbacji oraz dostępność trzech lotnisk Katowice-Pyrzowice, Kraków-Balice, Ostrawa. Rozbudowa układów komunikacyjnych nie tylko usprawni system komunikacyjny miast, ale również podniesie atrakcyjność wzrastającej liczby terenów inwestycyjnych. Mocną stroną jest również duża koncentracja wysoko wykwalifikowanej kadry naukowo-technicznej oraz wysoka liczba studentów. Śląskie uczelnie kształcą obecnie 11,1% studentów kraju.

Z drugiej strony istnieje ryzyko, że Katowice staną się centrum miasta, a reszta peryferiami i sypialniami, że jedne miasta będą zaniedbywane a inne „dopieszczane”.
Problemem przy stworzeniu takiego związku jest również odwieczna „wojna” między ślązakami a zagłębiakami-wielu mieszkańców nie chce, aby Sosnowiec czy Dąbrowa Górnicza do niego należały. Spór dotyczy również nazwy związku- ponieważ są w nim miasta ze Śląska i Zagłębia, więc nazwa powinna zawierać albo obie albo żadnej z nazw. Inaczej zawsze będą powstawać konflikty.

Myślę, że powstanie takiej największej konurbacji w Europie Środkowej, spowodowałoby rozgłos wśród potencjalnych inwestorów, na czym skorzystałoby każde z miast.
Może wówczas mecze EURO 2012 byłyby rozgrywane w Chorzowie.A tak Chorzów zebrał kiepskie noty za "infrastrukturę inną". Gdyby jako miasto wystawić całą konurbację, szanse byłyby większe.

Ewelina Fir



Temat: Meksyk
Stany Zjednoczone Meksyku (hiszp. Estados Unidos Mexicanos[1]; nahuatl Mēxihco) – państwo w Ameryce Północnej, graniczące od północy z USA a na południu z Gwatemalą i Belize. Od zachodu jego terytorium ograniczone jest wodami Pacyfiku, a od wschodu Zatoki Meksykańskiej i Morza Karaibskiego. Trzeci co do wielkości kraj Ameryki Łacińskiej i największy kraj Ameryki Środkowej.


flaga Meksyku


godło Meksyku

Język urzędowy - hiszpański
Język używany - hiszpański, nahuatl
Stolica - Meksyk
Ustrój polityczny -republika federacyjna
Głowa państwa - prezydent Felipe Calderón
Szef rządu -prezydent Felipe Calderón

Powierzchnia
• całkowita 1 972 550 km²
• wody śródlądowe 49 510 km² (2,51%)

Liczba ludności (2008)
• całkowita 109 955 0001▲
• gęstość zaludnienia 56 osób/km²

Jednostka monetarna peso (MXN)
Niepodległość od Hiszpanii
deklaracja – 16 września 1810, uznanie – 24 września 1821

Strefa czasowa:
UTC -6 do -8 – zima
UTC -7 do -5 – lato

Geografia
Większa część Meksyku (od Río Bravo del Norte na północy aż po łańcuch gór wulkanicznych na południu) należy do Ameryki Północnej. Powierzchnia Meksyku wynosi około 2 miliony kilometrów kwadratowych, a suma długości wszystkich wybrzeży wynosi około 10.000 kilometrów.

Na terenie Meksyku znajdują się zarówno rozległe równiny nadmorskie, płaskowyże (zwłaszcza tzw. Płaskowyż Centralny), jak i pasma wysokich gór (głównie pochodzenia wulkanicznego). Najwyższym szczytem jest Pico de Orizaba, choć najbardziej znanym jest wulkan Popocatépetl.

Klimat Meksyku jest bardzo zróżnicowany. Na północy Meksyk posiada rozległe pustynie i półpustynie, zaś na południu tropikalne lasy podzwrotnikowe. Rzeki w przeważającej większości wpadają do Zatoki Meksykańskiej, a największymi z nich są Río Bravo del Norte (zwana w USA Rio Grande), Grijalva, Balsas, Yaqui.

Historia
Na terenie współczesnego Meksyku od czasów najdawniejszych rozwinęło się kilka wysoce zaawansowanych kultur mezoamerykańskich. Począwszy od około V wieku na południu rozwijała się kultura Majów, a w XIV wieku w środkowym Meksyku powstała kultura Mexików. To właśnie od ich nazwy pochodzi współczesna nazwa kraju. Przybycie hiszpańskich konkwistadorów w początkach XVI wieku położyło kres lokalnym kulturom i rozpoczęło w dziejach Meksyku okres kolonialny.

W 1810 ogólnonarodowe powstanie doprowadziło do wybuchu serii wojen, które przyniosły Meksykowi niepodległość w 1821. Od momentu uzyskania niepodległości rozmaite potęgi wywierały nacisk na Meksyk. Początkowo w latach 30. XIX wieku Meksyk utracił na rzecz USA swoje północne terytoria (wśród nich Kalifornię, Teksas i Nowy Meksyk). W latach 60. Meksyk był okupowany przez siły francuskie. Utworzone w wyniku okupacji cesarstwo upadło jednak w wyniku serii wojen domowych, w których główną rolę odegrał Benito Juárez.

Dyktatura Porfirio Díaza doprowadziła w 1910 do wybuchu rewolucji meksykańskiej. Siły powstańcze zdołały pobić słabe wojska rządowe, jednak walki wewnętrzne pomiędzy zwycięzcami trwały jeszcze przez następne 20 lat. Pod koniec tego okresu władzę przejęła Partia Rewolucyjno-Instytucjonalna (Partido Revolucionario Institucional), która sprawowała niepodzielnie w autokratyczny sposób władzę do końca XX wieku.

Podział administracyjny

Meksyk podzielony jest na 31 stanów (estados) oraz Dystrykt Federalny (Distrito Federal), obejmujący miasto Meksyk, największą aglomerację miejską na świecie.
:
Aguascalientes
Campeche
Chiapas
Chihuahua
Coahuila
Colima
Durango
Dystrykt Federalny Meksyk
Guanajuato
Guerrero
Hidalgo
Jalisco
Kalifornia Dolna
Kalifornia Dolna Południowa
México
Michoacán
Morelos
Nayarit
Nuevo León
Oaxaca
Puebla
Querétaro
Quintana Roo
San Luis Potosí
Sinaloa
Sonora
Tabasco
Tamaulipas
Tlaxcala
Veracruz
Jukatan
Zacatecas

dnia 12 Lip 2008 15:44, w całości zmieniany 1 raz



Temat: Ceny mieszkań w Warszawie
Ceny mieszkań mogłyby spaść. Teoretycznie

link:
http://dom.gazeta.pl/praw...CFSANZwodnF1-jw

Rozmawiał Marek Wielgo

Marek Wielgo: Wielu Polaków z przerażeniem patrzy na galopadę cen mieszkań. Jak długo ona jeszcze potrwa?

Kazimierz Kirejczyk, prezes firmy REAS Konsulting (firmy doradczej specjalizującej się w budownictwie mieszkaniowym): Obawiam się, że ceny mieszkań będą rosły jeszcze przez co najmniej kilka lat, choć mam nadzieję, że nie tak gwałtownie jak obecnie.

Ale przecież ostatnio ceny mieszkań rosną o wiele szybciej niż nasze dochody. To musi spowodować spadek popytu na nie. W efekcie ceny powinny zastopować...

- To prawda, że maleje zdolność nabywcza Polaków. Jednak równocześnie do Polski napływa coraz więcej kapitału spekulacyjnego, który trafia na nasz rynek mieszkaniowy. Czy nam się to podoba, czy nie, Polska jest częścią globalnego rynku kapitałowego i przepływu informacji. Zachodni inwestorzy, mając w pamięci doświadczenia z własnych krajów, w ogóle nie biorą pod uwagę innego scenariusza niż wzrost cen mieszkań w Warszawie i kilku innych największych aglomeracjach.

To zaczyna przypominać gorączkę złota...

- Tak. Zachodni inwestorzy zachowują się, jakby odkryli w Polsce kopalnię diamentów. Trzy tygodnie temu spotkałem się z inwestorem z Buenos Aires, który o Polsce nie wie nic, ale przyjechał do Warszawy, bo jakiś doradca podpowiedział mu, że teraz opłaca się tu kupować mieszkania. Następnego dnia rozmawiałem z przedstawicielem funduszu inwestycyjnego, który zarządza 50 mld dol. Co ciekawe, ta globalna wiara w to, że opłaca się u nas kupować mieszkania, udziela się coraz większej grupie naszych rodaków. Niedawno mój kolega postanowił zainwestować w niewielkie mieszkanie. Udał się po kredyt do jednej z firm brokerskich. Doradca kredytowy przekonywał go, żeby zamiast jednego od razu kupił trzy mieszkania, i że kredyty uda się mu załatwić w trzech różnych bankach, tak aby o sobie nawzajem nie wiedziały.

Kolega kupił?

- Nie.

Jeśli ma się duże pieniądze lub zdolność kredytową, można zrobić świetny interes, kupując mieszkania we wczesnej fazie inwestycji, kiedy są najtańsze, a następnie, gdy są już gotowe, sprzedać je z zyskiem. Tacy spekulanci mogą więc być wdzięczni rządowi za szykowane przezeń zmiany w opodatkowaniu sprzedaży nieruchomości?

- Trudno powiedzieć, ilu z tych, którzy inwestują w mieszkania, sprzeda je zaraz po zakończeniu budowy. Cudzoziemcy traktują je raczej jako inwestycję długoterminową. Jest jednak faktem, że wielu inwestorom może być bardzo na rękę zastąpienie 10-procentowego podatku od przychodów ze sprzedaży mieszkania 19-procentowym od zysku. Paradoksalnie to rozwiązanie uderzy w tych, którzy będą chcieli poprawić swoje warunki mieszkaniowe. W myśl obecnych przepisów nie płaci podatku ten, kto sprzeda mieszkanie po co najmniej pięciu latach od zakupu albo gdy pieniądze ze sprzedaży mieszkania przeznaczy na zakup innego.

Z ust polityków koalicji rządowej można usłyszeć opinie, że wzrost cen jest efektem jakiejś zmowy deweloperów. Czy wie Pan coś na ten temat?

- Tylko ktoś, kto zupełnie nie zna rynku, mógłby wpaść na taki pomysł. W samej Warszawie działa już ok. 170 firm deweloperskich, a nie ma tygodnia, żeby nie pojawiła się kolejna. Czy w takich warunkach można stworzyć kartel? Oczywiście, że nie. Ceny rosną dlatego, że popyt przewyższa podaż, a rynek opanowuje histeryczna obawa przed dalszym wzrostem cen.

Jednak przyzna Pan, że deweloperzy przeżywają okres prosperity...

- Tym, którzy mają gotowe projekty i lepsze "dojścia" do terenów, z pewnością powodzi się bardzo dobrze. Z dużego popytu na mieszkania cieszą się jednak także właściciele gruntów i pośrednicy. A pośrednio korzystają wszyscy ci, którzy już mają mieszkania, bo wartość ich majątku wzrasta.

A kto traci?

- Oczywiście ci, którzy chcieliby mieć własne mieszkanie. Jeśli ceny rosną, coraz trudniej im jest je kupić. Obecna sytuacja uderza przede wszystkim w młodych ludzi, zwłaszcza w tych, którzy jeszcze się nie mają dobrej pracy. Już dziś mieszkania w Polsce są nieproporcjonalnie drogie. W dalszej perspektywie grozi to stratą dla nas wszystkich, ceny wzrosną do takiego pułapu, że rynek, zamiast się poszerzać, zacznie się kurczyć. Przeciętnego młodego Polaka nie będzie stać na mieszkanie tam, gdzie ma pracę. Będzie więc zmuszony albo je wynajmować, albo... wyjedzie do Londynu. Zdecydowanie lepiej jest, kiedy rynek rozwija się w sposób równomierny, nie gwałtownymi skokami oddzielonymi fazami kryzysu czy zastoju.

Na forum internetowym "Gazety" można przeczytać opinie osób uważających się za fachowców, że ta bańka cenowa wkrótce pęknie. Podobno już spadają ceny nieruchomości w Stanach Zjednoczonych. Może nie warto poddawać się histerii i spokojnie poczekać, aż ceny mieszkań spadną także w Polsce?

- Polska to nie Stany Zjednoczone czy stare kraje UE. Tamtejsze rynki są płynne i elastyczne, zaś gospodarki ustabilizowane. Jeśli wskutek nadmiernego wzrostu cen nieruchomości spada popyt na nie, spada też tempo ich sprzedaży, potem rentowność, a w konsekwencji - ceny gruntów. U nas właściciele gruntów nie mają żadnej motywacji, by obniżać ceny. Bo skoro nie ma podatku katastralnego, opłaca się "zamrozić" grunty i poczekać na lepsze czasy. Musiałoby dojść do skumulowania się kilku czynników. Wyobraźmy sobie, że gwałtownie wzrasta podaż gruntów i dzięki temu firmy deweloperskie budują trzy, cztery razy więcej mieszkań niż obecnie. Jednak wskutek wstrząsu na rynku finansowym popyt na mieszkania wyraźnie siada. I w tym momencie na rynku pojawiają się tysiące niemal gotowych mieszkań, które chcą sprzedać inwestorzy kapitałowi. Taki scenariusz teoretycznie jest możliwy. Jednak w praktyce mało prawdopodobny.

Nawet gdyby rząd i parlament zajęły się wreszcie ustawami o zagospodarowaniu przestrzennym i prawem budowlanym, które mają wpływ na podaż mieszkań, to proces legislacyjny potrwa około roku. Poza tym w budownictwie mieszkaniowym długo czeka się na efekty. Pierwsze będą więc widoczne za blisko cztery lata. W tym czasie podaż mieszkań będzie się więc zwiększała wolno. Wprawdzie może nastąpić pewne wyhamowanie tempa wzrostu popytu wewnętrznego, ale najprawdopodobniej zrekompensuje go wzrost popytu ze strony inwestorów zagranicznych. Nie można też zapominać o trwającym procesie ogólnego wzrostu cen dóbr i dochodów w Polsce na skutek gonienia krajów starej Unii. Tak więc w najbliższym czasie na spadek cen bym nie liczył.

ŹRÓDŁO:
Gazeta Wyborcza



Temat: Expierd, czyli kody zostały odtajnione :)


A skąd wiadomo? (Bądź człowiekiem i napisz w skrócie, zamiast odsyłać
na polipa :-) ).


A tu masz "z drugiej" strony kopię za polipem
Jak chcesz "kontrę" od pastora21 (Jacka, experta) to sam poczytasz polipa
Robi się piękna dyskusja o Bogach, Matrixach itp Wielkich Bratach
================

Conspiracy of Echelon
Internet Security Agency Headquaters
Pasadena, USA

W odpowiedzi na list pana Dariusza Slawca wyslany na listy dyskusyjne
pl.news.admin oraz pl.internet.polip, chcielismy zlozyc kilka wyjasnien na
temat, ktory poruszony zostal niespodziewanie po naszej publikacji.

Projekt CoE powstal okolo dwadziescia lat temu z niespotykanej dotychczas,
zainicjowanej odgornie wspolpracy najpotezniejszych agencji rzadowych w
Stanach Zjednoczonych - DISA, DoD, NSA oraz NOAA - a takze wywiadow 47
krajow swiata, oraz najwiekszych koncernow w Europie i USA. Wspolpraca owa
stala nad podzialami politycznymi, nad prywatnymi interesami... Ludzie,
ktorzy zawsze pozostaja w cieniu, polbogowie nowozytnej cywilizacji - ci,
ktorzy posiadali informacje o kazdym obywatelu ziemi, ktorzy wiedzieli, co
dzieje sie w kazdym domu - otoz ludzie owi dostrzegli niebezpieczenstwa
wynikajace z narodzin i pierwszych, nieporadnych jeszcze krokow stawianych
przez globalna siec Internet. Niebezpieczenstwem byl brak kontroli. Zwykli
obywatele, niczym marionetki, zyja swoim rzekomo wlasnym, stworzonym i
zaplanowanym dla nich zyciem, i czuja sie bezpieczni majac swoj swiat,
poczucie wolnosci i opieki rownoczesnie... Czuja sie bezpieczni, poniewaz
nie musza martwic sie o jutro, nie musza zdawac sobie sprawy z
bezsensownosci i braku jakiegokolwiek celu ich egzystencji, poza sluzeniem
jako jedna z ogromnej ilosci w pelni dajacych sie zastapic elementow
gigantycznego systemu. Dom, praca, rodzina, smutki, troski, niepowodzenia
i radosci, opracowany przez komputery cykl narodzin, zycia i smierci.
Oczywiste jest, ze tak skomplikowane systemy wzajemnych relacji jak
spolecznosci laczace setki milionow ludzi w wielomilionowych aglomeracjach
nie moga istniec bez kontroli. Nie sa to systemy samoogranizujace. Bez
kontroli, bez planowania, ludzie nie byliby w stanie zyc razem, pojawilby
sie chaos, anarchia, agresja. Spoleczenstwa nie sa systemami
samoregulujacymi sie i samoorganizujacymi, co dowiedziono ponad wiek temu.
Wtedy tez pojawilo sie planowanie.

Gdy brakuje odgornych sygnalow, zaplanowanego porzadku w zyciu, odpowiedzi
na wszystkie pytania o sens zycia, przeznaczenie, przeszlosc, przyszlosc i
terazniejszosc, pojawia sie strach, strach rodzi nienawisc. Internet mogl
stac sie ogniwem, ktore mialo zburzyc cala cywilizacje. Z jednej strony
byl nam potrzebny potencjal sieci, nie moglismy odebrac i zniszczyc tego
wynalazku, jak czynilismy to wiele razy w historii, z drugiej strony - byl
dla cywilizacji smiertelnym niebezpieczenstwem. Pajeczyna ponadnarodowej,
nie dajacej sie opanowac anarchii, niebezpiecznych pytan bez odpowiedzi,
ktora byla w stanie spenetrowac kazde gospodarstwo domowe, zasiac strach w
kazdym mieszkancu Nowego Jorku czy Los Angeles...

Decyzja zostala podjeta niemal natychmiast: dzialac. Nie bylo chwili do
stracenia. Opracowano system podsluchu i kontroli, ktory mial rozwijac sie
wraz z globalna siecia. System ten musial wzrastac wraz z nia, nie mogl
stac sie zbyt przestarzaly lub niewydolny. Bylo tylko jedno miejsce, w
ktore moglismy uderzyc. Rdzen Internetu. Podstawy struktury. RFC. Tak,
wlasnie RFC, przez wplyw na to, jak zaprojektowane zostaja podstawowe
elementy sieci, wplywalismy na to, jak siec ewoluuje. Nasze "furtki" do
systemu rosly wraz z nim, gdyz stanowily jego element. Tak absurdalne
pomysly jak struktura i funkcjonowanie IP, protokoly SMTP, HTTP i NNTP -
tak latwe do podejrzenia, modyfikacji - wszystko bylo naszym dzielem.
Genialnym w swej prostocie.

Problemy zaczely sie kilka lat temu, wraz z pojawieniem sie na sieci pana
Dariusza. Nie bylismy w stanie kontrolowac go tak dokladnie, jak
kontrolowalismy wielu mu podobnych - byl to nasz blad, niedopatrzenie, a
moze jego ostroznosc? Jego badania nad sztuczna inteligencja byly
niebezpiecznie bliskie realizacji. Kolejne odkrycie, ktore moglo zagrozic
calej cywilizacji... lecz tym razem, nie bylo jej potrzebne, moglo tylko
zniszczyc obecny lad.

Zdecydowalismy sie dolozyc wszelkich staran, by osmieszyc jego osobe, by
zniweczyc rezultaty jego badan, zaczelismy kontrolowac go coraz dokladniej
- choc wciaz dalecy bylismy od wiedzy, ktora chcielibysmy posiasc - czy
dzialal w pojedynke? Czy byl swiadom naszego istnienia i gral z nami w
gre? Te pytania do wczoraj pozostaly bez odpowiedzi. Nasz post na te grupy
mial cel osmieszyc go po raz kolejny, a takze odkryc, co Dariusz wie o
nas. Dowiedzielismy sie, ze wie za duzo. Dalsza gra z ludzmi, do ktorych
dotarl, nie ma wiekszego sensu. Oto jestesmy, oto my, Echelon, Conspiracy,
NOAA, Polmos... jakkolwiek chcecie nas nazywac.

Zwracamy sie do Was, uzytkownicy Internetu w Polsce, o to, byscie
zrozumieli, jak wazna jest nasza dzialalnosc, jak wiele znaczy dla ladu i
porzadku spolecznosci na calym globie. Zachowajcie wiedze, ktora
posiedliscie tutaj, dla siebie.

Dziekujemy.

Chief Technical Officer
Conspiracy of Echelon





Temat: Promocja Kielc i regionu - realizacja
Cudowny plan prezydenta na rozwój Kielc

W dziewięciu punktach Wojciech Lubawski zawarł plan na zbawienie Kielc. Czy jest realny do spełnienia zadania?

Ustawa metropolitalna, którą opracowuje rząd, wyklucza z szeregu 12 polskich metropolii Kielce. Stolica województwa świętokrzyskiego może na tym wiele stracić, ale prezydent Kielc Wojciech Lubawski ma cudowny, dziewięciopunktowy plan, który ma ocalić miasto.

Jako największe zagrożenie dla Kielc prezydent uważa prace nad ustawą metropolitalną, która 12 obszarów w Polsce, czyli Warszawę, Łódź, Kraków, Trójmiasto, Poznań, Wrocław, aglomerację śląską, Lublin, Rzeszów, Białystok, Szczecin oraz Bydgoszcz z Toruniem, ma ustanowić metropoliami, a co za tym idzie, te obszary mają mieć ułatwiony rozwój i większe pieniądze.

JUŻ JESTEŚMY METROPOLIĄ!

- Kielce bez ustalonych przez polityków kryteriów już teraz mieszczą się w pojęciu metropolii. Przekształcamy się w teren, który pełni funkcje bardziej usługowe niż przemysłowe, mamy świetne położenie, są instytucje kulturalne, jest współpraca międzynarodowa. Łącznie z gminami ościennymi mamy wszystko, co pozwala nam na uzyskanie tego statusu. Nie czekajmy więc na polityków, którzy pewnie nigdy nie będą lobbować na rzecz naszego miasta i sami zajmijmy się tworzeniem obszaru, który za kilka, powiedzmy 10 lat będzie miał pełne prawa do metropolii - zauważył prezydent Lubawski.

Wojciech Lubawski przedstawił w środę opracowany przez siebie dziewięciopunktowy plan, który ma pomóc miastu w osiągnięciu sukcesu.

Po pierwsze: lotnisko

- Nie byłem zwolennikiem lotniska od początku, ale przekonałem się, że jest warto. Zwłaszcza że mamy chęć, aby stać się najbardziej nowoczesnym lotniskiem w Polsce, które będzie obsługiwało transport towarowy (Cargo), jako jedyne w Polsce.

Na razie jesteśmy osamotnieni w walce o Obice, a rząd chce nam jeszcze podciąć skrzydła nowelizacją ustawy o prawie lotniczym, która zabroni miastom i gminom otwieranie lotnisk. My się tego jednak nie boimy, wiemy, że ta nowelizacja wymierzona jest przeciwko Kielcom, ale robimy swoje. Mamy wykupionych 400 hektarów pod utworzenie lotniska, a w ciągu dwóch miesięcy będzie plan miejscowy.

Po drugie: targi

- Chcemy w najbliższych latach włożyć ponad 200 milionów złotych w rozwój tego przedsiębiorstwa, ale okazuje się teraz, że 100-procentowy właściciel, jakim jest miasto, to złe rozwiązanie. Targi potrzebują silnego, strategicznego i branżowego towarzysza, którym mogą być na przykład Włochy. Mamy stać się liderem w Polsce, który przyćmi i Poznań, i planowane utworzenie hal targowych w Warszawie.

Po trzecie: nowe technologie

- Budujemy dwa parki technologiczne, jeden, który stworzy miasto, a drugi tworzony przez marszałka. Przeznaczymy na to 70 milionów złotych. Musimy dzięki naszej kadrze naukowej z kieleckich uczelni rozwijać kierunki naukowe: fizyka, biotechnologia, chemia, które będą wykorzystywane w gospodarce.

Po czwarte: stolica budownictwa

- Od zawsze byliśmy miastem, gdzie są najlepsze firmy budowlane i fachowcy. Mamy dobre tradycje i potencjał, ale brak nam ludzi. Znowu muszę wrócić do Chińczyków, którzy będą budowali w Polsce, bo tak na pewno się stanie. Mnie zależy na tym, aby oni swoje firmy rejestrowali w Kielcach, zostawiali tu swoje pieniądze i płacili podatki. Chcę powalczyć o to, aby na nowo stać się stolicą budownictwa.

Po piąte: szpital onkologiczny

- W Kielcach mamy fenomenalny twór, jakim jest szpital onkologiczny, mimo że nie ma u nas Akademii Medycznej, udało nam się stworzyć kadrę fachowców, gdzie leczą się VIP-y z całej Polski. Stwórzmy zatem coś na kształt zaplecza dla tych, którzy będą odwiedzać szpital w Kielcach, coś co można określić turystyką zdrowotną. Mam na myśli budowę sieci hoteli dla rodzin pacjentów. To jest nasza przyszłość.

Po szóste: środowisko

Rozpocznijmy prace nad poprawą czystości naszego środowiska. Chcemy w przyszłości rozwinąć linie kolejowe, poprowadzić tory osiedlem Ślichowice, łącząc Podkarczówkę, a potem na przykład Dąbrowę. Szybkim transportem i ekologicznym łatwiej się poruszać. Jestem także o krok od podjęcia decyzji, aby zakupić dla Kielc autobusy, które jeździłyby na etanol.

Po siódme: sport i kultura

- To nie wymaga mojego komentarza. Robić, to co teraz, tylko ze zwiększoną intensywnością.

Po ósme: zmienić wizerunek Kielc w Polsce

- Wymyśliliśmy nowe hasło dla naszego miasta: "Kielce - miastem legionów”. Chcę, aby wyrosła marka miasta łączona z jego historią, utożsamiana z ważnymi wydarzeniami z przeszłości. Polacy muszą w końcu zrozumieć, że Kielce to nie jest bylejakość i prowincja.

Po dziewiąte: diaspora.

(Termin określający grupy mniejszości narodowych bądź religijnych rozproszonych po całym świecie, z dala od swojej ojczyzny - przyp. red.). - Po całym świecie, w Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie, nawet w Szanghaju są kielczanie, którzy mogą coś zrobić dla nas. Wykorzystajmy to! Niech ci ludzie nam pomogą wypromować miasto.

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080605/POWIAT0104/798465604




Strona 1 z 2 • Zostało znalezionych 23 wypowiedzi • 1, 2